Strona główna Artykuły
 
 
 
  • Strona główna
  • Wiadomości
  • Artykuły
        Historia Brwiowa
        Informacje Lokane
        Kącik Gosi
        Obwodnica Brwinowa
        Ocalić od zapomnienia
        Szlaki Turystyczne
        Towarzystwo Przyjaciół Brwinowa
        Ukryte
        Wywiady
        Zabytki sakralne
  • Unia Europejska
  • Forum dyskusyjne
  • Kalendarz
  • Transport
  • Wieści z Ratusza
  • Galerie
  • Sport
  • Turystyka
  • Edukacja
  • Historia
  • Kultura
  • Organizacje
  • Teleadresy
  • Rolnictwo
  • Zabytki miasta
  • Prenumerata
  • FAQ / Częste Pytania
  • Napisz do nas
  • Katalog Stron / Linki
  • Katalog Firm
  • Ogłoszenia
  • Użytkownicy
  • Czas wolny
  • Poczta
  • Biuletyn Brwinów.com
  •  
  • GOK: Florianki 2010
  • GOK: Bo to tanga trzeba...
  • Miasto Brwinów: 60 lat ...
  • Informacja
  • Zaproszenie do Zagrody...
  •  
  • Z głębi minionego cz...
  • Z głębi minionego cz...
  • Samoloty Luftwaffe n...
  • Z głębi minionego cz...
  • Z głębi minionego cz...
  • Logowanie
     
      Nazwa użytkownika:
      
      Hasło:
      
      
    Zapomniałeś hasła?
    Nie jesteś zarejestrowany?
     
    Goście:39
    Użytkownicy: 0
     
     
     
    Dodaj do ulubionych
    Startuj z nami
     
     
    Z głębi minionego czasu - Powstanie Listopadowe i Styczniowe Drukuj Wyślij e-mail
    Opublikowany przez: Grzegorz Przybysz

    Powstanie Listopadowe 1830

    Również podczas Powstania Listopadowego w latach 1830-31, Brwinów nie jest nigdzie wymieniony w dokumentach, niemniej miejscowość była znana kartografom polskim i rosyjskim, albowiem jest przez nich naniesiona na mapy, o czym piszę w osobnym rozdziale, poświęconym kartografii. Podobnie jak w przypadku wojny polsko-szwedzkiej, dziś wiadome jest, że lokalne potyczki i liczne przemarsze wojsk polskich i rosyjskich podczas Powstania Listopadowego, miały miejsce w pobliżu Brwinowa. Dowodem na to była próba oskrzydlenia Warszawy przez armię rosyjską feldmarszałka Iwana F. Paskiewicza. Otóż jeden z jego generałów dowodzący dwoma pułkami huzarów i artylerią z czterema działami, posuwał się w marszu na Warszawę, zdobywając po drodze Skierniewice i Mszczonów, a w dniu 5 sierpnia 1831 roku - Grodzisk. Wojska polskie znajdując się w bardzo trudnej sytuacji, przyjęły silną pozycję obronną na Utracie, ze strażą tylną tuż pod Błoniem. Niestety, po kilku krwawych bitwach wojska rosyjskie zdobyły Błonie i doszły do Utraty, opanowując po drodze Brwinów, Kotowice, Pruszków, Helenów, Nadarzyn i Raszyn. Ponieważ główna intendentura i magazyny armii rosyjskiej znajdowały się do tej pory w Łowiczu, feldmarszałek Paskiewicz rozkazał podciągnąć całe zaopatrzenie w region Nadarzyna.

    Po kilku dniach, na polach nadarzyńskich zgromadzono przeszło 70 tysięcy żołnierzy rosyjskich, w tym 14 tysięcy rajtarów i dragonów, 360 dział z kanonierami i obsługą. Natomiast w rejonie Sochaczewa i Błonia pozostawiono w odwodzie 3750 piechoty i część kawalerii. Wobec tak przeważającej siły, wojska polskie były bez szans. Pomimo, że Brwinów nie był wymieniony w tym czasie w żadnych dokumentach wojennych, to należy przyjąć za pewnik, że przy tak wielkiej ilości sił zbrojnych i koncentracji wojsk obu walczących stron, Brwinów nie został pominięty.

    Jedyną i bardzo starą pamiątką poświęconą powstaniu narodowemu z 1830 roku, jest krzyż powstańczy stojący na skwerze, tuż przy ulicy Grodziskiej, na plancie kolejowym, obok tunelu. Jego historię znamy z przekazu dawnego mieszkańca Brwinowa pana Remigiusza  Rutkiewicza, byłego pracownika stacji Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej w Radziwiłłowie. Rutkiewicz jako młody mężczyzna, był działaczem partyjnym, prawdopodobnie należał do jakiejś frakcji PPS i był dwukrotnie aresztowany przez władze carskie. Pierwszy raz aresztowano go w 1905 roku i osadzono w X Pawilonie Cytadeli Warszawskiej, lecz po kilku miesiącach został zwolniony. Drugi raz trafił do więzienia w 1911 roku, zaraz po osiedleniu się w Brwinowie.

    Otóż pewnego razu, Remigiusz Rutkiewicz dowiedział się od starych mieszkańców Brwinowa, obywateli Badowskiego i Dębskiego, że stojący w Brwinowie krzyż w trójkącie placu – drogi,  przy plancie kolejowym i ulicy Wilsona - zwaną niegdyś Żółwińską, potem Wilhelmowską, oraz ulicą Leśną, pochodzi z czasów Powstania Listopadowego. Badowski i Dębski twierdzili, że będąc jeszcze młodymi chłopcami, usłyszeli kiedyś od starych brwinowskich gospodarzy i miejscowych włościan, którzy przeżyli powstanie 1830/31 następującą relację: „ ... że przypominali sobie, jak wojska rosyjskie pod dowództwem Paskiewicza, tuż przed żniwami, wyparły nasze wojska z Sochaczewa, Bolimowa, a część szła przez grodziskie i brwinowskie lasy na Nadarzyn i Raszyn”. I dalej: „ ... nasza wszytka młodzież szła do oddziałów jenerałów Chłapowskiego i Skrzyneckiego, oraz do Sowińskiego na Wole, a kogo z żołnierzy złapali – brali do niewoli, a jak złapali powstańców z kosami, to ich wieszali i właśnie w tym miejscu, tu gdzie później postawilim krzyż, stała szubienica”.         Rutkiewicz podaje dalej, że poznał swego czasu u zawiadowcy stacji w Radziwiłowie wnuka jenerała Skrzyneckiego, niejakiego pana Horoszkiewicza, który potwierdził zgodność wiadomości jakie Rutkiewicz usłyszał od w/w rozmówców.

    W 1918 roku, zaraz po odzyskaniu niepodległości Rutkiewicz założył Oddział Spółdzielni Kolejowej do której należeli wszyscy kolejarze z Brwinowa. Na posiedzeniu Zarządu i Rady Nadzorczej Spółki, w dniu 22 marca 1919 roku, została wybrana komisja, której powierzono odbudowę starego i zniszczonego krzyża. W skład komisji wchodzili następujący obywatele Letniska-Brwinów: Sokołowski, Cywiński, Gołębiowski, Szelągowski, Prusak, Dębski i Rutkiewicz. Komisja postanowiła wymienić stary krzyż z napisem „1830” na nowy dębowy i ogrodzić go wokół sztachetami, posadzić obok drzewa i krzewy ozdobne, a na krzyżu umieścić wstęgę metalową z napisem: „ Roku zmartwychwstania 11.XI.1918 Polski – Kolejarze”. Nad tym napisem zawieszony miał być symboliczny orzeł polski, a pod napisem symbol kolejowy. Pod metalową wstęgą umieszczono ołtarzyk z obrazem Zmartwychwstania Pańskiego i półeczki na kwiaty. To wszystko zostało wykonane. Natomiast społeczeństwo Brwinowa ufundowało dodatkowo dwie ozdobne latarnie z kolorowymi szybkami, do których w latach trzydziestych doprowadzono elektryczność.

    Drugim upamiętnieniem Powstania Listopadowego w Brwinowie, jest pomnik wzniesiony w 1930 roku z okazji 100-ej rocznicy wybuchu powstania. Pomnik stoi do dziś. Jest to ten, który znajduje się na skwerku, w centrum naszego miasta. W dniu 11.XI. 1935 roku podczas hucznej uroczystości – patrz zdjęcie, umieszczono tu podobiznę marszałka Józefa Piłsudskiego i okolicznościową tablicę. Natomiast pierwotną tablicę – powstańczą, przeniesiono na tył monumentu, zapewne na kilka dni wcześniej przed w/w ceremoniałem.

    W „Księdze Ludności Gminy Brwinów” z 1836 roku, czyli kilka lat po upadku Powstania Listopadowego, wójt gminy Brwinowo R. Borzysławski zapisał, że liczba mieszkańców wsi Brwinowo wynosiła: mężczyzn – 154, kobiet – 130. Razem 284 osoby. Ale razem z Kopytowem i Wiskitkami wynosiła 477 osób. W 1839 roku ten sam wójt zapisał, że stan ludności powiększył się i wynosił 536 osób. Natomiast w roku 1841 jest już 624 mieszkańców.

    Czym zajmowali się mieszkańcy wsi Brwinowo w XIX wieku ? Bywało to różnie, ale najczęściej wymienianym w księgach zajęciem (zawodem) był kopiarz (kopacz), następnie parobek, fornal, wyrobnik, strycharz, pasterz, owczarz, kowal, służący, stangret, gospodarz i pakciarz - czyli handlarz starzyzną, oraz pojedyncze „profesye” takie jak: szynkarz, pisarz, organista, komornik, gajowy, plantator tytoniu, nauczyciel i ksiądz.

    „Rekapitulacya” sporządzona w dniach 24 lutego - 8 marca 1846 roku przez wójta gminy R.Baranowskiego podaje, że w samym Brwinowie zamieszkiwało: katolików – 386, ewangelików – 8, starozakonnych – 19.  razem -  413 ludzi.

    Powstanie styczniowe 1863 – 1864

    Po upadku Powstania Styczniowego (1864), w księdze najczęściej wymieniane są takie nazwiska jak: Pakuła, Strzykowski, Trzykowski, Galas, Ciesielski, Kadzikiewicz, Czubek, Prusak, Wężowczyk, Kowalski, Baraniak, Lachowicz, Włodarczyk, Lubański, Opalczyk, Stankiewicz, Majak, Królak, Samorek, Galski, Konopacki, Kostrzewa, Szmit, Dydyński, Hajduk, Pająk, Raduć, Rygier, Debek, Bonder, Osiadacz, Woźniak, Baran, Oprządek, Golędzinowski, Nowosielski – rządca dóbr Brwinowa, oraz ewangelicy: Kieber, Szylle, Better i Bethe i kilka rodzin starozakonnych (żydowskich) m.in. rodzina Arona i Chaima Kaufmana, Lewka Prowizona, Szlaka Borka i Abrama Wilnera.

    Jak podaje „Księga Zmarłych Gminy Brwinów” w roku Powstania Styczniowego (1863), w gminie zmarło 57 osób, w 1864 – 44 osoby, w 1865 – 57 osób, w 1866 również 57, w roku 1867 już 73, a w 1868 nawet 104 osoby. Kolejne zgony w latach 70 - XIX wieku, były podobne. Natomiast wyróżniają się lata 1872-73, gdzie zanotowano liczne zgony z niepodanych przyczyn. I tak w roku 1872 zmarło w gminie aż 130 osób, a w roku 1873 – 115 osób. To 1/5 mieszkańców całej gminy. Większość zmarłych (ponad 50%) to były małe dzieci, głównie w wieku od kilku tygodni do 3 i 5 lat. Natomiast średnia wieku osób dorosłych nie przekraczała 50-tki. W tamtych latach gmina obejmowała swym zasięgiem administracyjnym kilka osad i wsi w tym: Książenice, Kanie, Żółwin, Grudów, Nową Wieś, Parzniew, Opypy, Otrębusy, Siestrzeń i Owczarnię.

    Przyczyną tak licznych zgonów, były liczne choroby spowodowane koszmarnymi warunkami życia ludzi, brakiem codziennej higieny i panującą wszędzie biedą i brudem. W tak sprzyjających warunkach lokalne epidemie wybuchały co parę lat, znacznie redukując ludność Brwinowa i okolicznych gmin. Najczęściej występującą chorobą w całym Królestwie był dur brzuszny - czyli tyfus, następnie dur plamisty roznoszony nagminnie przez wszy, potem czerwonka, ospa czarna, malaria i żółtaczka typu A, oraz grypa. Dość powszechną chorobą była tuberkuloza, zwana popularnie suchotą, czyli po prostu gruźlica.

    W tamtych czasach choroby te były w większości znane, ale praktycznie nieuleczalne, co było przyczyną wysokiej śmiertelności, szczególnie wśród dzieci i młodzieży.

    Mimo usilnych starań, nie natrafiłem w żadnym archiwum na jakiekolwiek ślady Powstania Styczniowego na terenie Brwinowa. Być może działania militarne ominęły całkowicie Brwinów, aczkolwiek biorąc pod uwagę fakt, że przez naszą wieś przebiegała już w tym czasie Kolej Warszwsko-Wiedeńska i to, że w Puszczy Kampinowskiej stacjonował sztab powstańczy Padlewskiego i Romanowskiego, to można założyć, że pewne akcje miały tu miejsce.

    Jedynym i widomym śladem powstańczej przeszłości są groby weteranów Powstania Styczniowego. Na naszym cmentarzu zapewne było ich wiele, ale do dziś przetrwało tylko sześć, a właściwie siedem. Są to: śp. Wilhelm Meisner 5.XI.1842 25.I.1911,  śp. Wiktor Ulatowski 1841 – 26.VIII.1924,  śp. Jan Dębski żył lat 75, zm. 16.I.1920,  śp. Zdzisław Bychowiec żył lat 83, zm. 9.XI.1923,  śp. Ludwik Rozwadowski, żył lat 69, zm. 2.III.1912, śp. Andrzej Arciechowski, zmarł w Drohiczynie – w Brwinowie jest tylko grób symboliczny, oraz śp. Stanisław Siedlecki, żył lat 82, zm. 12.II.1928r w Brwinowie.

    Czas jest nieubłagany i starannie zaciera wszelkie ślady po naszych przodkach, ale często zdarza się, że dzięki różnym przekazom, zapiskom i kronikom rodzinnym, pozostają po nich trwałe wspomnienia. Tak się stało w rodzinie Siedleckich. Otóż wnuczka śp. Stanisława Siedleckiego pani Ludwika z Siedleckich Włochowa, mieszkanka Brwinowa, przekazała potomnym następującą relację:

    „Mój dziadek Stanisław Siedlecki, urodził się w roku 1844 na Podolu, w Wachnówku- Kanikach. Ojciec jego, szlachcic zaściankowy, nie musiał być bogatym człowiekiem, ponieważ nieraz słyszałam, że dziadek ze starszym bratem Feliksem ( również naszym dziadkiem tylko ze strony ojca), mieli do współki tylko 1 parę butów z cholewami. W zimie, kiedy jeden ganiał w butach po dworze, drugi bosy, grzał się w kuchni na kufrze zasłanym kożuchem.

    Skromne warunki materialne nie wpłynęły jednak ujemnie na rozwój fizyczny dziadka – przeciwnie, wyrósł jak dąb, a i siłę miał nie lichą.

    Pamiętam, kiedy po śmierci Dziadunia i po jego pogrzebie, zebrała się w Brwinowie u naszej mamy cała rodzina i zaczęli wspominać, jak to jest we zwyczaju to i owo, z długiego życia dziadka – Wujaszek Stach podsumował wszystkie mowy krótko a treściwie: - Wiecie kto to był Dziadunio ? To był Wyrwidąb i Waligóra w jednej osobie.

    Dziadek w Powstaniu Styczniowym pełnił funkcję łącznika-kuriera. Powstańcze organizacje wojskowe zostały dokładniej określone przez Instrukcję Rządu Narodowego z dn. 16 czerwca 1863 roku. Naznaczała ona na każde województwo naczelnika wojskowego i organizatora sił zbrojnych. Ten ostatni dobierał organizatorów prowincjonalnych, ci zaś okręgowych.

    Siła zbrojna powstania, dzieliła się na właściwe wojsko podzielone na bataliony piechoty, szwadrony jazdy i oddziały partyzantów pieszych i konnych. Instrukcja z d. 19 czerwca 1863 roku, nakazywała ażeby: „Oddziały partyzantów były używane w granicach okręgu do alarmowania o nieprzyjacielu, do przecinania mu dowozu żywności, do niszczenia patrolów,

    Zabierania lub palenia jego magazynów, parków artylerii, szpitali, do niszczenia małych, nieprzyjacielskich komend, chwytania kurierów, korespondencji i szpiegów, niszczenia komunikacji i telegrafów, zbierania wiadomości o miejscach pobytu, liczbie, jakości i broni i ruchach nieprzyjaciela, służenia za przewodników w granicach okręgu i w razie potrzeby dawanie pomocy władzom cywilnym”.

    Skoro wojsko przybywało do jakiego okręgu, partyzanci miejscowi łączyli się z nimi, odbywali razem wszelkie wyprawy na nieprzyjaciela – towarzyszyli mu oświecając wszelkie jego ruchy, lub napadając sami, albo z pomocą ludności okolicznej na boki, lub tyły nieprzyjaciela. Możemy sobie teraz mniej więcej wyobrazić na podstawie powyższej instrukcji naszego Dziadunia, jak śmigał na swojej lotnej kasztance z rozkazami i wiadomościami, przez lasy i pola.

    Po upadku powstania odsiedział rok więzienia, potem odbył trzy lata katorgi (okolice Wiatki, a na koniec został osiedlony w Kostromskiej Guberni, na tak zwane „posielenie”. Tam ożenił się z panną Józefą Przedpełską, a w roku 1871 urodził mu się syn Gotfryd w miejscowości Romancewo. Warunki materialne mieli ciężkie i dziadek chwytał się każdej roboty, byle przeżyć. Przypadek zdarzył, że trafił na służbę do księcia Galicyna. Otóż pewnego razu spławiano Wołgą drzewo. Był tęgi mróz. Dziadunio stał na brzegu rzeki i patrzył na gromadę pracujących przy tym ludzi po prostu jako widz. Ponieważ robota szła niezdarnie, a dziadek był urodzonym wodzem, więc po chwili nie wytrzymał i zaczął komenderować – „Ty rób tak, a ty tak”. Jakiś starszy, który dozorował prace, odezwał się wreszcie: - A ty taki mądry, to pokaż sam”. Takiego zapraszania nie trzeba było powtarzać. Dziadek skoczył między pracujących, a że „dzieło mistrza słucha”, więc robota ruszyła. Wieczorem dostał zapracowaną dniówkę i angaż do pracy.

    Służba u księcia Galicyna była materialnie korzystnym okresem w życiu dziadków. Mięli zapewniony stały dochód. Książe cenił sobie zdolnego, rzetelnego pracownika i starał mu się to okazać. Dziadunio awansował stopniowo i został zarządzającym majątkiem księcia. Więc administrował, organizował polowania, układał sokoły.

    Kiedyś odchował dwa niedźwiadki (straciły matkę w czasie polowania)przyuczył je do wożenia wody beczkowozem do użytku w kuchni. Mocował się z nimi dla zabawy. Kiedy wyrosły, oddał je do ZOO.

    Jednakże kiedy dzieci zaczęły podrastać (Gotfryd był od dawna na stancji), trzeba było zatroszczyć się o naukę dla nich, a że okres przymusowego oddalenia od kraju minął, dziadkowie przenieśli się w okolice Mirhorodu (dziś Ukraina Zachodnia) na małą dzierżawę „Futorek”. O tym Futorku słyszeliśmy przez całe dzieciństwo od naszych starszych, samo najlepsze. Warunki materialne na pewno były skromne, ale ludzie którzy tam przebywali byli ludźmi na wysokim poziomie moralnym i kulturalnym. Starsi, którzy pracowali i wychowywali swoją gromadkę, dali im przykład swoim trudnym życiem, ale wg wytyczonych ideałów  - młodsi szykowali się dopiero do swego życia. Zatem gromadzili wiedze, dysputowali, czytali, marzyli, budowali zamki na lodzie. Na wakacje zjeżdżali się na Futorek z koleżeństwem ze szkół i uczelni, tak że gwarno tam było i wesoło, bo były też tańce i śpiewy, żarty i wesołość. Nie było tylko na pewno bezmyślnej pustoty.

    Dziaduniowie mieli dzieci sześcioro. Najpierw szli synowie: Gotfryd, Stanisław, Ludwik i córki: Wanda, Józefa i Jadwiga. Gotfryd - przyrodnik, ukończył z wyróżnieniem Akademię Rolniczą w Puławach, Stanisław - oddany społecznik, członek PPS i członek tajnej bojówki PSP. Ludwik – ludowiec, literat, pisał w języku ukraińskim. Studiował architekturę na Uniwersytecie we Lwowie. Wanda – lekarz medycyny. Akademię medyczną ukończyła w Zurychu. Józefa – nauczycielka. Przez dwa lata studiowała przyrodę na Uniwersytecie we Lwowie. Jadwiga – najmłodsza, wyszła za mąż mając lat 16. Mąż jej, inżynier Marian Wileżynski pierwszy w Polsce wprowadził korzystanie z gazu ziemnego.

    I to koniec rodzinnego zapisu. Ale jak to się stało, że Stanisław Siedlecki będąc jeszcze w sile wieku, bowiem na początku XX w. miał nieco ponad 60 lat, wyemigrował z dalekiej Ukrainy wraz z najbliższą rodziną i osiedlił się właśnie tu, w Brwinowie ? Powodów  nikt nie zna, nawet jego najbliższa rodzina.

    Grzegorz Przybysz
    Fragment I rozdziału książki pt.
    „Dawno temu w Brwinowie”


    Literatura:

    1. „Wiadomości Archidyecezyalne Warszawskie” Warszawa - maj 1915r.
    2.  Józef Łukaszewicz – „Opis historyczny kościołów parohialnych w dawnej dyecezyi poznańskiej” Warszawa 1863r.
    3. „Rocznik Archidiecezyi Warszawskiej” – Warszawa 1958r.
    4. Ks. Grzegorz Kalwarczyk – „Dekanat brwinowski w archidiecezji warszawskiej” Warszawa – 2000r.
    5. „Słownik geograficzny” z 1900r. Tom XV.
    6. F.Sulimierski, B.Chlebowski, W.Woleński – „Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego” – Tom I. Warszawa 1880r.
    7. „Księga Zakroczymska” – Tom I. Nr 23.
    8. „Archidiecezja Poznańska w granicach historycznych i jej ustrój” str.518.
    9. Archiwum m.st. Warszawy - „Książka ludności gm. Brwinów złożona ze wsi Brwinów, Kopytów i Milęcin w obwodzie warszawskim, Guberni Mazowieckiej” – 1841r.
    10. „Kroniki parafialne gminy Brwinów od 1863 roku”.
    11. Ludwika z Siedleckich Włochowa – „Historyczne wspominki dotyczące rodziny Siedleckich, spisane przez Ludwikę z Siedleckich Włochową, dla dzieci rotmistrza Stanisława Siedleckiego zmarłego w roku 1965 w Elsternwick w Australii”.
    12. Ks. prof. Józef Nowacki – „Dzieje Archidiecezji Poznańskiej” Tom II.
    13. „Przegląd historyczny z 1916 roku”. Tom 20 B.N.
    14. Maria Prosnak Tyszkowa „Cmentarz w Brwinowie” Brwinów 2003r. TONZ.
    15. Tłumaczenie z języka łacińskiego – autor.

    Źródła:

    1. Archiwum Główne Akt Dawnych – Warszawa ul. Długa 7
    2. Archiwum Państwowe m.st. Warszawy – Warszawa ul. Krzywe Koło
    3. Archiwum Archidiecezji Warszawskiej – Warszawa ul. Krakowskie Przedmieście.
    4. Archiwum Państwowe m.st. Warszawy – Grodzisk Mazowiecki ul. Poniatowskiego 14
    5. Archiwum Parafialne w parafii św. Floriana w Brwinowie ul. Biskupicka 2
    6. Archiwum Parafialne w parafii NMP w Rokitnie.
    7. Biblioteka Narodowa w Warszawie Al. Niepodległości 213.
    8. Biblioteka Narodowa w Warszawie Pl. Krasińskich.
    9. Biblioteka Publiczna w Warszawie ul. Koszykowa.
    10. Archiwum Dokumentacji Mechanicznej w Warszawie.
    11. Zbiory archiwalne rodziny Siedleckich
    12. Zbiory archiwalne autora.
     
     Ilustracja:

    Artysta plastyk Tadeusz Stachowicz – „ Rynek w Brwinowie – przełom XVIII i XIX wieku”

     
    Post scriptum:

    Niebawem ukaże się 3 część I rozdziału -  pt. „I wojna światowa”.

    [Wróć do listy]

     
     
     
    Najbliższy pociąg w kierunku
    Warszawy:11:02Warszawa
    Grodziska:11:13Skierniewice
    Sprawdź w rozkładzie
     
    Wrzesień 2010
    PnWtŚrCzPtSoNd
    30
    31
    12345
    6789101112
    13141516171819
    20212223242526
    27282930
    1
    2
    3
     
    Lotto 10/09/10
    7, 8, 10, 17, 29, 32
    Mini Lotto 10/09/10
    1, 10, 11, 25, 35
    Multi Multi 10/09/10 22:00
    75, 3, 4, 10, 17, 27, 31, 35, 36, 42, 45, 47, 50, 52, 59, 60, 66, 67, 69, 74
    W serwisie znaleźć można także archiwalne wyniki: Lotto,
    Mini Lotto oraz Multi Multi.
     
    Wszystkie znaki graficzne i loga użyte w tym serwisie należą do ich właścicieli. Opinie wyrażane w tym serwisie są własnością postujących i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom administracji strony www.Brwinow.com.